"JUŻ PO WSZYSTKIM"
Bitwa skończona, walka przegrana...
Wokół walają się trupy...
Krew strumieniami ze mnie wypływa,
Nikt już nie złoży mnie do kupy...
Leżę i zdycham... Konam bezgłośnie...
Moja dłoń na głowni miecza się zaciska...
Siły już nie mam, by chociaz oddychać...
Leżę więc w ciszy, na skraju urwiska...
Wtedy właśnie ukradkiem zerkam,
Bo słyszę, jak ktoś przedziera się krzakami...
Tuż obok staje Śmierć - Smutna Pocieszycielka
I spogląda na mnie pięknymi oczami...
"O pani!" - jęknąłem, nie mogąc się pozbyć
Tkwiącego w krtani jakby kamyka...
Ona z mej szyi strzałę wyciąga,
Dłońmi smukłymi me oczy powoli zamyka...
Po raz pierwszy i ostatni, wtedy właśnie,
Pocałunku Śmierci zaznałem...
Po raz pierwszy i ostatni,
gdyż wkrótce potem - skonałem.
Wolny nareszcie! Wolny jak ptak!
Skrzydła rozwijam, wzbijam się w przestworza,
Ostatni raz na swe martwe ciało spoglądam...
I odlatuję, w kierunku morza.
Reaven.